Dzień triumfu prezesa Bońka w UEFA i dzień klęski PZPN w Sądzie Okręgowym

Polecamy Dzień triumfu prezesa Bońka w UEFA i dzień klęski PZPN w Sądzie Okręgowym

Prezes PZPN, Zbigniew Boniek triumfuje! Zewsząd zbiera gratulacje po wyborze do Komitetu Wykonawczego UEFA. To niewątpliwy sukces jego samego i całej polskiej piłki. Pierwszy Polak od pół wieku znalazł się przecież w najwyższych organach władzy europejskiego piłkarstwa.

To co nie udało się poprzednikom - Michałowi Listkiewiczowi i Grzegorzowi Lato, powiodło się „Zibiemu”. Aż 45 głosów na 55 możliwych oddano w głosowaniu na uzupełnienie członków Komitetu Wykonawczego UEFA na Bońka. Prezes PZPN niezwykle przytomnie zauważył i z całą mocą na Twitterze podkreślił, że gdyby zagłosował na siebie, wówczas zająłby w wyborach trzecie miejsce na ośmiu członków uzupełniających najwyższe gremium europejskich władz piłkarskich.

„Zibi” zasłużenie świętuje sukces w Helsinkach, a tymczasem w Warszawie hiobowe wieści dla PZPN, o których prezes może nawet jeszcze nie wiedzieć.

Otóż Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok w sprawie Grzegorza Kulikowskiego przeciwko PZPN o zerwanie umowy na obsługę transportową. Związkowi mecenasi musieli przełknąć gorzką pigułkę, bowiem PZPN musi zapłacić Kulikowskiemu odszkodowanie w wysokości 4 milionów złotych. Boli, bardzo boli strata niemal miliona euro ze związkowej kasy, które można byłoby przeznaczyć na zupełnie inne statutowe cele niż na opłatę żądania finansowego Kulikowskiego.

Widać, że pełnomocnicy niezbyt dobrze wykonali swoje zadanie. Czyżby nie zachowali czujności, kiedy szef PZPN zajęty był swoimi ważkimi sprawami w Helsinkach?

PZPN zapewne będzie się jeszcze odwoływał od wyroku, gdyż zapadł on w pierwszej instancji.

Ciekawe jednak, ile podobnych spraw PZPN, toczy się jeszcze w sądach, czyli mówiąc kolokwialnie, ile „wypadnie trupów z szafy”, dotyczących starych roszczeń wobec PZPN, które mogą zubożyć związkowy budżet obecnej ekipy prezesa o znaczące kwoty finansowe?