„Młody Wilk” Bartosz Białek zadebiutował w zespole Bundesligi!

W chwili pisania tego tekstu Bartosz Białek debiutuje w barwach VfL Wolfsburg w meczu z Holstein Kiel, pojawiając się na boisku w 75. minucie. Gdyby trzy lata temu zapytać środowisko piłkarskie w Polsce o to, kto będzie objawieniem naszej ligowej piłki w przyszłości, to mało kto wskazałby na nazwisko Białek. Co prawda, niespełna 15 – letni wówczas Bartosz zrobił bardzo dobre wrażenie, podczas rozgrywanego w Lubinie międzynarodowego KGHM Cup, ale droga do ekstraklasy wydawała się jeszcze daleka. Dziś wiemy, że dzięki ciężkiej pracy zawodnika, jak i wielu osób z jego otoczenia, marzenia mogą się spełnić.

Pamiętam jak po Bartka pojechaliśmy do Brzegu, czyli miejsca, gdzie wówczas mieszkał. Umówiliśmy się chyba na stacji benzynowej, bo tak było po prostu łatwiej i przyszedł wraz ze swoją mamą i młodszym rodzeństwem. Bartek miał wtedy kilkanaście lat, więc wraz z Grzegorzem Grzelką przekonywaliśmy mamę, że warto wysłać syna z nami na turniej do Krakowa. Udało się i młody zawodnik pojechał z nami. Podczas dwudniowej rywalizacji mieliśmy naprawdę bardzo dobry skład, między innymi z Michałem Bogaczem czy Borysem Borowcem. Notowaliśmy same zwycięstwa, a sam Bartek prezentował się wybornie. Już wtedy wyróżniał się wzrostem i doskonale grał głową. Strzelał też dużo bramek – wspomina trener Stańczyk, który w Zagłębiu Lubin pracuje już ponad trzydziestu lat.

W Lubinie już wtedy budowały się silne struktury Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie. Każdy z zawodników oprócz kompletu strojów meczowych, dostawał komplet dresów wyjściowych, aby już od najmłodszych lat poznać zasady panujące w profesjonalnej piłce.

To było dla nich naprawdę ogromne przeżycie. Dużo z nimi rozmawialiśmy, staraliśmy się tłumaczyć i uczyć odpowiedniego zachowania zarówno na boisku, jak i poza nim. Bartek już wtedy dużo słuchał, odznaczał się pokorą i zgodnie z Grześkiem Grzelką doszliśmy do wniosku, że jest to materiał na ciekawego zawodnika.

Białek po zwycięskim turnieju w Krakowie wrócił jeszcze w rodzinne strony. Trenerzy przekazali pozytywną rekomendację do działu skautingu, a ten rozpoczął starania o to, aby utalentowany napastnik pojawił się w końcu w Lubinie. Nie były to łatwe rozmowy, jak podkreślają po latach wspomniani skauci, ale trudno się dziwić. Bartek miał wówczas trzynaście lat i trzeba było podjąć trudną decyzję o przeprowadzce do Lubina. Każdy rodzić wie, z jakim ładunkiem emocjonalnym to się wiąże, ale dzięki wyrozumiałości przede wszystkim mamy młodego zawodnika, w lipcu uzdolniony chłopak pojechał na obóz letni z nową drużyną.

Rzeczywiście, Bartek zjawił się w Zagłębiu Lubin przed nowym sezonem i pojechał z nami chyba do Rewala. Tam przeszedł już „pod szkrzydła” innych trenerów, ale w dalszym ciągu mieliśmy kontakt. Zresztą, ostatnie miesiące mieszkał blisko mnie i bardzo często widywaliśmy się choćby w sklepie. Nic się nie zmienił. Dalej jest skromnym, cichym chłopakiem jasno nastawionym na realizację celu. Zawsze mu powtarzałem, że musi być przede wszystkim zdrowy, ale też dużo słuchać i dążyć do tego, aby jak najdłużej utrzymać się w pierwszej drużynie. Jak widać, poszło mu świetnie i wypada mi się tylko cieszyć, że tak potoczyła się jego kariera. Na pewno będę trzymał za niego kciuki – dodaje doświadczony trener.

Białek w końcu trafił do Lubina, a konkretniej do drużyny U – 14, którą wówczas prowadził trener Marek Sinkiewicz. Był to jego pierwszy rok w akademii, w dodatku wiązało się to ze zmianą otoczenia, więc to na pewno był ogromny stres dla samego zawodnika jak i jego rodziny. Z miejsca jednak, podobnie jak pozostali młodzi zawodnicy, został objęty fachową opieką.

Znałem Bartka już wcześniej, bo choćby z kadry Dolnego Śląska, którą również miałem przyjemność prowadzić. Dlatego współpraca między nami od początku wyglądała bardzo dobrze. Niemal od samego początku ustawialiśmy go na pozycji napastnika, gdyż wraz z innymi trenerami widzieliśmy jego predyspozycję, aby stać się świetnym piłkarzem. Miał po prostu to coś, a przy tym był niezwykle pracowity i skromny. Podczas rozgrywanych spotkań, zawsze był zauważalny i rzucał się w oko. Ciężko pracował i od samego początku wiedział, że chce wykorzystać swoją szansę – mówi nam wspomniany szkoleniowiec młodych adeptów akademii.

Nie było jednak tak, że wszystko przychodziło bez większego wysiłku. Białkowi również zdarzały się słabsze okresy gry, co jest jednak normalne wśród zawodników występujących w juniorach.

Oczywiście, jak każdy młody chłopak miewał zniżkę formy, ale pomimo tego, wykazywał ogromny potencjał. Już wtedy do jego największych zalet można było zaliczyć zachowanie w polu karnym. Widać też było, że chce zdobywać bramki i miał odpowiednie umiejętności, aby zostać typowym lisem pola karnego. Świetnie radził sobie z obrońcami, potrafił grać tyłem do bramki i dobrze utrzymywać się przy piłce, dzięki czemu zdobywał dużą ilość goli – dodaje trener Sinkiewicz.

Podobnego zdania jest również wspomniany wcześniej Grzegorz Grzelka, który współpracował z zawodnikiem w latach 2014 – 2016.

Bartek przykuł moją uwagę na zgrupowaniach kadry Dolnego Śląska i już wtedy poczyniliśmy starania, aby mieć go u siebie, co w planach miało także wiele innych klubów. Pojechaliśmy wraz z trenerem Stańczykiem nawet po niego do domu, aby zabrać go na turniej, przez co zboczyliśmy nieco z trasy. Było jednak warto, ponieważ wykazywał ogromny talent – wspomina nasz rozmówca.

W Akademii Piłkarskiej KGHM od samego początku pracowano modelowo, starając się indywidualnie podchodzić do każdego zawodnika. Nie inaczej było w przypadku Białka, gdzie od samego początku wyznaczono dla niego optymalną ścieżkę rozwoju.

Zawsze pokazywał się z bardzo dobrej strony, a naszym celem było określenie odpowiedniej dla niego drogi piłkarskiej edukacji, co z pewnością nam się udało. Wiedzieliśmy, że Zagłębie jest dla niego właściwym miejscem i jesteśmy dumni, że osiągnął już tak duży sukces. Mam małą satysfakcję, gdyż po kilku latach ponownie się spotkaliśmy – tym razem w drużynie U-19. Zobaczyłem wówczas już dojrzałego i świadomego zawodnika, który mocno się rozwija i ma w sobie dużo pokory – dodaje Grzelka.

W 2015 roku Bartosz Białek wykonał kolejny krok w rozwoju piłkarskim, kończąc kolejny etap edukacji piłkarskiej. Wraz z innymi, wyróżniającymi się zawodnikami, trafił do mocnej drużyny trenera Piotra Błauciaka, który prowadził zawodnika w latach 2015 – 2017.

Już wtedy był zawodnikiem, który posiadał świetne predyspozycje, aby zostać skutecznym napastnikiem. Miał dobrze ułożoną nogę i odpowiednio potrafił wykończyć akcję, ale również posiadał sporo mankamentów, nad którymi musiał pracować – mówi nam ówczesny szkoleniowiec juniorów.

Białek sukcesywnie więc podnosił swoje umiejętności, które konfrontował już wtedy choćby na tle zagranicznych rywali. Akademia Piłkarska KGHM bowiem w tym samym czasie wystartowała z nowym projektem o nazwie KGHM Cup. Celem kilkudniowych zmagań było sprawdzenie najzdolniejszych zawodników na tle rówieśników reprezentujących różne kraje, a przy tym także różne style gry.

W 2017 młodzi „Miedziowi”, między innymi z Białkiem w składzie okazali się bezkonkurencyjni wygrywając międzynarodowe rozgrywki, a sam Bartek zaprezentował się co najmniej dobrze. Niejako w nagrodę został włączony do zespołu nieco starszego, którego opiekunem był doświadczony trener Marcin Ciliński.

Bardzo szybko do nas dołączyli, bo wraz z nim przychodzili choćby Michał Bogacz czy Błażej Czuban. Bartek w naszej drużynie dość szybko się zaaklimatyzował. Był kontaktowy, dobrze funkcjonował w grupie i przede wszystkim ciężko pracował. Ze wspomnianym Czubanem grali wówczas we dwójkę, przy czym Błażej był naszą „dziewiątką”, Bartek zaś występował nieco z tyłu. Nie jako klasyczna „dziesiątka”, ale bardziej widzieliśmy go w roli podwieszonego napastnika. Grał lekko z tyłu, ale trochę jako taki wolny elektron.

Młody zawodnik zbierał cenne minuty w otoczeniu starszych kolegów, co miało przełożenie na jego harmonijny rozwój. Co prawda występując w Centralnej Lidze Juniorów, przytrafiały mu się urazy, który wyłączały go na nawet na kilka miesięcy z gry, ale zawsze wracał jakby silniejszy i jeszcze bardziej zdeterminowany do tego, aby osiągnąć swój cel.

Na pewno się nie poddawał. Dobrze współpracował ze sztabem, wkładał w treningi i mecze dużo serca. Dziś widać, że to procentuje. Ma dobre warunki fizyczne, jest poukładany piłkarsko, ale dalej może się rozwijać. Myślę, że jak nabierze doświadczenia, to może grać z jeszcze większym pożytkiem dla drużyny, podobnie jak to miało miejsce w CLJ – reasumuje Ciliński.

W sezonie 2017/18 Białek został włączony do zespołu rezerw, gdzie z powodzeniem radził sobie przez okres nieco ponad dwóch lat. W tym czasie w barwach drugiej drużyny KGHM Zagłębia, „Biały” wystąpił 19 razy i zdobył 7 goli.

My z Marcinem Cilińskim mamy to szczęście, że trafiają do nas zawodnicy już „ułożeni” – naznaczeni edukacją piłkarską przez wszystkich szkoleniowców akademii. Gdy Bartek pojawił się w drugiej drużynie, widziałem w jego grze pracę moich kolegów i mogłem tylko ulepszać jego mocne strony, przy okazji pracując nad mankamentami. Myślę, że jego drogą rozwoju pokazała sens pracy AP KGHM Zagłębie i jest jakby nagrodą za cały trud, który w rozwój Bartka włożyło wiele osób. Na pewno należy im się za to ogromny szacunek – dodaje Adam Buczek, który prowadził Białka w drugiej drużynie.

To właśnie dobra postawa w „dwójce” sprawiła, że młodym napastnikiem zainteresowano się w sztabie pierwszego zespołu. Pod koniec sierpnia 2019 roku Białek zostaje zgłoszony do rozgrywek PKO Ekstraklasy, na wniosek ówczesnego trenera KGHM Zagłębia Lubin – Bena van Daela. Było to wynikiem długich rozmów pomiędzy holenderskim szkoleniowcem i asystentem trenera Pawłem Karmelitą, a także wspomnianym Buczkiem. Na wszystkich niewątpliwe robiło ogromne wrażenie to, w jakim tempie rozwija się młody zawodnik.

Od 23 sierpnia Białek trenował więc już z pierwszą drużyną, ale w dalszym ciągu czekał na włączenie do kadry meczowej. W międzyczasie zmienił się sztab trenerski „Miedziowych” i nowym szkoleniowcem KGHM Zagłębia Lubin zostaje Martin Sevela. Przy przejmowaniu obowiązków od Pawła Karmelity, który przez kilka tygodni w zastępstwie prowadził pierwszy zespół, dostaje informację z drugiego zespołu o ciekawym zawodniku występującym w tamtejszej drużynie. Słowacki trener konsultuje się jeszcze z Adamem Buczkiem, który bardzo dobrze znał walory Białka i postanawia intensywnie przyglądać mu się w przyszłości. Trener Sevela zaczyna obserwację Białka podczas meczów 2 zespołu.

Kulminacyjnym momentem dla Bartka był mecz trzecioligowych rezerw rozgrywany w listopadzie w Zdzieszowicach, gdzie popularny „Biały” zdobył bramkę po akcji, w której na pełnej szybkości i z dużą łatwością minął kilku rywali, po czym umieścił piłkę w siatce.

Martin Sevela, widząc, że wśród swoich zawodników nie ma „typowej dziewiątki” postanawia zaryzykować. Niecałe dwa tygodnie później, po pozytywnej rekomendacji między innymi wspomnianego Buczka czy drugiego trenera, Pawła Karmelity, decyduje się wystawić 17 – letniego zawodnika w pierwszym składzie na mecz z Rakowem Częstochowa.

Dalszy ciąg historii jest już bardzo dobrze znany. Bartosz Białek debiutuje w PKO Ekstraklasie w spotkaniu z beniaminkiem i od razu wpisuje się na listę strzelców. Kilka miesięcy później jest już na ustach całej Polski.

– Cieszymy się, że Bartek będzie reprezentował naszą Akademię za granicą. Najważniejsze jest to, aby ciągle grał w piłkę i łapał kolejne minuty. Mam nadzieję, że wywalczy miejsce w składzie, ponieważ w Bundeslidze jest duża rywalizacja. Jako były trener Bartka, mocno w niego wierzę. Liga niemiecka jest wymagająca, ale Bartek ma odpowiedni potencjał, aby przebić się do składu. Już od najmłodszych lat pokazywał, że posiada ogromny talent i jestem bardzo zadowolony, że udało mu się to wykorzystać – puentuje Błauciak i wydaje nam się, że lepiej nie można oddać sensu pracy, którą na co dzień wykonuje wiele osób w Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie.

Na sukces jednego zawodnika, zawsze pracuje wiele innych ludzi, z których zdecydowana większość pozostaje w cieniu. Każdy klub czy akademia ma w swoich szeregach takie osoby, które od lat wkładają wiele serca w to, co robią, tworząc solidne fundamenty. Dziś wielu z nich, związanych z Akademią Piłkarską KGHM Zagłębie, także odnosi swój mały sukces. Cieszą się z tego, że młody chłopak, ukształtowany tutaj, w Lubinie wyjeżdża do wielkiego świata piłki. Oni także dołożyli do tego cegiełkę, o czym doskonale pamięta sam Białek. W prywatnych rozmowach podkreślają, że będą teraz mocno trzymać kciuki za Bartka, aby mu się powiodło w świecie wielkiej piłki. Za chwilę jednak dodają z pokorą – My tylko wykonujemy swoją obowiązki, najlepiej jak potrafimy. Reszta jest zawsze w nogach i głowie zawodnika.

I tą, niejednokrotnie ciężką pracę, należy szanować.

Comments are closed.